Wednesday, September 2, 2009

The Birth of My Last Son Mosiah / Moj Ostatni Syn Mosiah Sie Urodzil

The Birth of My Last Son Mosiah

August 30, 2009

 

So much to tell, so little time.  I had a baby son on Tuesday August 11, 2009 at 1pm.  He weighed 5 pounds 12 oz and was 20 inches long.  He was born 3 weeks early by c-section at 37 weeks of gestation.  We named him Mosiah Teancum Hardman. 

 

Mosiah is a form of the name Moses and it means Savior.  In the Book of Mormon there are two righteous kings/prophets named Mosiah.  What impressed me most about the latter king Mosiah is the fact that he worked with his own his hands to support himself in order not to tax his people and not to be a burden to them, and that he followed in the steps of his father in all things.

 

Teancum is the greatest warrior in the Book of Mormon.  Teancum risked and gave his life in order to single handedly stop the war and bloodshed in his country.   I wish we had more leaders like King Mosiah and Teancum today.  But that's why the birth of every child brings new hope into the world.

 

I am deathly afraid of surgery, so on the day before my c section, I woke in a panic.  My palms were sweating, and my blood pressure was dangerously high.  I could not get a hold of my doctor to walk me through my upcoming surgery, so I prayed for help. My sweet nurse Tina got a surgical nurse to explain to me what to expect.  After talking to her, I got the idea that it would be best if I was not alone before and during the surgery.  I decided to ask my 4 best friends Ashley, Brandi, Stephanie, and Tina to come to the hospital and to have our kind of party, which usually consists of sitting around, talking, and mildly arguing.  It was the best solution to take my mind off my fears.  My friends readily agreed to come and support me.  Just looking forward to our get together settled my nerves.

 

My surgery was scheduled for 11am, so everyone showed up about 9am.  We had a wonderful morning together discussing controversial topics and making plans for future outings.   When my nurse walked in to check on me she said she felt like she just walked into the TV show called "The View" where 5 women with differing opinions sit around discussing things.  My surgery got postponed till 1 pm, so our party was extended a couple of hours.  My husband just sat back and enjoyed watching us, every once in a while throwing in a joke.

 

When it was time to cut me open, my panic returned in spite of my reassuring friends.  My friend, (not the nurse) Tina, as well as my husband, were allowed accompany me to surgery.  Tina's job was to distract me by continuously talking in her positive tone while they cut into me.  She did her job fabulously from what my husband tells me, but   I did not hear a thing she said.  The anesthetist gave me some awful drug that put me into a waking nightmare.  But more on that later; I'm trying to keep this post positive.  For the negative aspects of my surgery, tune into a future email. 

 

Mosiah was born at 1pm very healthy, though very little.  All my other children were well over 8 pounds; Mosiah was only 5 lb 12 oz.  I am very grateful for my husband and friends who supported me during this difficult time.  I am also very grateful to my sister-Kinga, my mother in law-Nancy, and my mom-Grace, for coming to care for my other kids and home when I was unable to do so. 

 

I am also grateful to God for giving me my mother's intuition to not follow the doctor's orders to have the baby at 34 weeks, but to keep him in my womb as long as possible.  Mosiah did not have to go to the NICU and he scored 9s on his newborn tests, whatever they are called.  He did a have jaundice for the first couple of weeks of his life, hence the last picture on the billi bed at home, but he did not have to be hospitalized for it.  All the other pictures are from the hospital in chronological order.  In the second to last my mother in law Nancy is showing the baby to my daughter Gracie and to her friend Amelia.

 

Sylwia

 

 

Moj Ostatni Syn Mosiah Sie Urodzil

30 Sierpien 2009

 

Mam tak duzo do napisania, a mam tak malo czasu.  11 Sierpnia 2009 urodzilam mojego ostatniego syna o 1 po poludniu.  On wazyl 2,6 kg i mial 51 cm wzrostu.  On sie urodzil 3 tygodnie za wczesnie, jak bylam w ciazy tyko 37 tygodni.  Nazwalismy go Mosiah Teancum Hardman.

 

Mosiah to inny format imienia Mojzesz.   To imie znaczy "Zbawiciel".  W Ksiedze Mormona sa dwaj krole/prorocy co sie nazywaja Mosiah.  Jeden z nich pracowal swoimi wlasnymi rekami jako krol, aby ludzie nie musieli placic podatki na jego utrzymanie.  On tez we wszytkim nasladowal swojego ojca.

 

Teancum to  najbardziej odzielny wojownik w Ksiedze Mormona.  On sam, jako jedna osoba, zakonczyl dwie wojny aby jego ludzie nie musieli cierpiec.  On umarl jak drugi raz to zrobil.  Lepiej by bylo na swiecie jesli nasi przywodcy byli by tacy jak krol Mosiah i Teancum.  Ale Kadze dziecko co sie rodzi przynosi nowa nadzieje na swiat. 

 

Ja sie bardzo boje operacji w szpitalu.  Wiec dzien przed operacja obuzilam sie w panice.  Chcialam rozmawiac z pania lekarz o operacji ale ona nie miala czasu tego dnia.  Pomodlilam sie o pomoc i  poprosilam pilegniarke o wytlumacznie mi dokladnie co sie bedzie dzialo w dzien operacji.  Po rozmowie z nia zdecydowalam ze najlepiej by bylo aby moje najblizsze 4 kolerzanki przyszly do szpitala i spedzily caly dzien ze mna.  My bardzo lubimy razem sie zbierac i miec dyskusje na rozne tematy.  Nawet lubimy troche sie spierac, bo mamy rozne opinie. 

 

Wszytkie moje kolerzanki bardzo chcialy przyjsc na porod  i tez na dyskusje.  Przyszy do szpitala okolo dziewiatej, bo opracja miala byc o jedenastej.  Ale operacja byla opuzniona az do trzynastej.  Wiec bardzo dobrze spedzilysmy ranek,  dyskutujac, i smiejac sie.  Moj maz tylko nas sluchal i od czasu do czasu z nami zartowal.  Jak pielegniarka weszla aby mnie sprawdzic, to powiedziala ze my jej przypominamy program telewizyjny "Poglad"  gdzie piec kobiet siedzi i rozmawia na rozne tematy.

 

Jak byl czas na operacje to zaczelam sie znowu denerwowac.  Moj maz i moja kolezanka Tina poszli ze mna na sale operacyjna.  Mojej kolezanki zadaniem bylo rozmawiac ze mna w czasie operacji abym sie nie denerwowala.  Podobno bardzo fanjnie i pozytywnie caly czas do mnie mowia ale ja nic nie slyszalam bo ja mialam zla reakcje na znieczulenie i przez to wpadlam koszmarny sen.  Wiecej o tym pozniej napisze.  Chce aby ten email byl pozytywny, wiec nie bede za duzo pisac jak ja nie lubie lekow i lekarzy.  Moze w nastepnym email o tym napisze.

 

Mosiah sie urodzil o 13stej, bardzo zdrowy ale bardzo chudy.  Moje wszytkie inne dzieci wazyly ponad 4 kilo, a Mosiah tylko 2,6 kg.  Jestem bardzo wdzieczna moim kolezankom i mojemu mezowi za ich pomoc wczasie porodu.  Tez jestem bardzo wdzieczna za pomoc Kingi, mojego meza mamy Nancy, i mojej mamy Grazyny za ich pomoc z moimi dziecmi i domem jak sie ja nie moglam tym wszytkim zajac. 

 

 

 Jestem takrze wdzieczna ze Bog dal mi intuicje matki aby nie sluchac lekarzy aby miec to dziecko 6 tygodni za wczesnie.  Ciesze sie ze poczekalam dluzej i ze on byl urodzony zdrowy i nie musial zostac w szpitalu po urodzeniu.  Mial troche zoltaczki prez pierwsze 2 tygodnie swojego zycia, ale swiatlo na ktorym musial spac bylo pryzniesione do domu, aby nie byl w szpitalu.   Na ostanin zdjeciu on lezy na tym swietle w swoim lozku.  Wszystkie inne zdjecia sa ze szpitala.  Na prawie ostatnim zdjeciu moja tesciowa Nancy pokazuje dzidziusia mojej coreczce Grace i jej kolezance Amelji.

 

Sylwia